ANALOG
"When you smother something with repeated shots, in a cerain way it's deameaning. But when you value something enough to take just one picture, you're paying homage".
DLACZEGO ANALOG?
Analogowe zdjęcia mają dla mnie w sobie coś ponadczasowego.
Może dlatego, że większość z nas już takie fotografie ma. Kadry z dzieciństwa, rodzinnych wakacji, urodzin czy zwykłych dni. Czasem są lekko nieostre, czasem prześwietlone, kolory nie są idealne — a mimo to oglądamy je po latach z ogromnym sentymentem.
Nie chcę naśladować tego efektu cyfrowo. Chcę naprawdę fotografować na kliszy — z całym jej charakterem, nieprzewidywalnością i ograniczoną liczbą klatek.
I właśnie dlatego chcę robić tego więcej także dla Was.
SESJA ANALOGOWA
Spotykamy się tak jak podczas każdej innej sesji. Bez pośpiechu, bez sztywnego pozowania i bez potrzeby robienia wszystkiego „idealnie”.
Mam ze sobą aparat analogowy i jedną kliszę, którą wykorzystujemy podczas naszego spotkania. To około 36 klatek — mała historia zapisana od początku do końca na jednej rolce filmu.
Po sesji klisza trafia do wywołania i skanowania, a gotowe fotografie otrzymujecie ode mnie w formie cyfrowej w ciągu 30 dni.
Nie wybieramy spośród setek podobnych ujęć. Dostajecie to, co wydarzyło się naprawdę.
500 PLN — cena premierowa do 15.10.2026
W pakiecie: jedna rolka filmu wykorzystana podczas sesji, około 36 wykonanych klatek, wywołanie i profesjonalne skanowanie kliszy oraz gotowe fotografie przekazane w galerii online w ciągu 30 dni.
Sesja może być rodzinna, ciążowa, dla pary albo indywidualna. Możemy spotkać się w domu, wyjść na spacer do parku Skaryszewskiego albo po prostu pokrążyć po ulicach Warszawy.
Jedna klisza. Jedno spotkanie. Wasz kawałek życia zapisany na analogowo.
PAKIET ANALOG
Trochę wolniej. Trochę nieidealnie. Na zawsze.
Od zeszłego roku coraz częściej prywatnie sięgam po aparat analogowy. Początkowo po prostu chciałam spróbować czegoś innego, ale bardzo szybko przepadłam.
Jest coś wyjątkowego w tym, że nie widzę zdjęcia od razu. Że nie robię kolejnych ujęć tylko po to, żeby mieć pewność. Jest jedna klatka, jeden moment i dopiero później oczekiwanie na to, co zostało zapisane na kliszy.
Zaczęłam wywoływać te zdjęcia, tworzyć z nich albumy, wklejać je na papierowe karty. I zauważyłam, że wracam do nich trochę inaczej niż do setek zdjęć zapisanych w telefonie czy na dysku.


















